Las

Las

Las

Niechcianą codzienność
zostawiam na skraju lasu
chcę wejść w głąb ciszy
jednak myśli w mej głowie
szeleszczą wciąż głośniej
niż liście pod nogami

sporadyczne dźwięki
i śpiewy ptaków uparcie
wyrywają mnie z niemyślenia
stukot dzioba dzięcioła
bije mi w głowie jak licznik
niezałatwionych spraw

wreszcie mała polana
rzucam plecak na trawę
przytulam się do drzewa
oddaję mu swój smutek
i swoją samotność

chłonę jego energię
siłę i chęć przetrwania
stapiam się z nim
krew zaczyna znów krążyć
w moich żyłach jak soki
w tym opiekuńczym drzewie

myśli przelatują przez głowę
jak wiatr przez jego liście
już się nie zatrzymują nigdzie
jestem wolny od codzienności
od problemów
i tej bolesnej pustki

las przyjął mnie
i otoczył opieką
jestem jego częścią
już nie czuję się sam…

© 2018, Janusz Muzyczyszyn. Wszystkie prawa zastrzeżone.

3 komentarze

  • To piękny wiersz.Dlaczego taki smutny?Wiem,że las,drzewa oraz zieleń cieszą oczy i radują.Naprawdę pomagają pozbyć się smutku?Samotność jest wpisana w nasze życie.Wejście do lasu koi na krotki czas.

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.