Shirley Valentine

Pójście drugi raz na tę samą sztukę w tym samym wykonaniu, do tego samego teatru i na dodatek w krótkim odstępie czasu wydawało mi się dziwnym pomysłem. Ponieważ jednak było to ostatnie przedstawienie w ramach przeglądu teatralnego Lato MostOFF, wystawiane w Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach-Zgodzie – trzeba było być.

To moje sceptyczne nastawienie bardzo szybko uległo zmianie. Pełna sala, żywiołowa reakcja widzów spowodowały, że Magdalena Tomaszewska znowu pokazała dużą klasę.

Gdy oglądałem to przedstawienie po raz pierwszy, widownia była skupiona. „Spowiedź życia” Shirley brzmiała wtedy na poważnie i jeśli wywołała uśmiech, to był to raczej gorzki śmiech, o ile nie przez łzy. Jej opowieść pozwalała nam w napięciu śledzić losy jej życia, aż do jej wyzwolenia się z dotychczasowych więzów. To był piękny spektakl.

We wczorajszym przedstawieniu widać było wspaniałą relację między aktorką a widownią. Reakcja widzów uskrzydlała ją i działała chyba jak swoisty „dopalacz”, albowiem w miarę postępowania akcji pani Magdalena coraz bardziej „szła na całość”. W efekcie pokazała te same koleje życia swojej bohaterki co poprzednio ale zdecydowanie w inny sposób. Tym razem zobaczyliśmy podaną „bez napinki” relację życia, opowiedzianą tak, jak robi to kobieta, która ma już wszystko co złe za sobą, przepracowała to, przepuściła przez siebie i teraz może spokojnie i czasem nawet dowcipnie opowiadać o przeszłości swojej przyjaciółce. Teraz już ją to nie boli, dla niej to już naprawdę przeszłość.

Wypadałoby życzyć wszystkim paniom, które być może zobaczyły wczoraj w opowieści Shirley jakiś kawałek swojego życia, aby stać je było na równie dojrzałe zastanowienie i podejmowanie później mądrych decyzji co do swojego losu.

Gdy pisałem ten tekst plątała mi się po głowie piosenka Sławy Przybylskiej „Siedzieliśmy jak w kinie”. Pomyślałem sobie, że to dobrze, iż Shirley Valentine nie poszła tą samą drogą co bohaterka piosenki.

Powyższy tekst to moje refleksje po obejrzeniu spektaklu Teatru Minerwa z Gdyni pt. „Shirley Valentine”. Głównej wykonawczyni monodramu, pani Magdalenie Tomaszewskiej gratuluję występu a organizatorom wielkie dzięki za umożliwienie obejrzenia wspaniałego przedstawienia.

© 2016 – 2017, Janusz Muzyczyszyn. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Może Ci się również spodoba

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

error: Zawartość tej strony jest chroniona prawem autorskim
%d bloggers like this: