Prawdziwa historia – moje wrażenia

Nigdy nie ośmieliłbym się nazwać recenzją moich przemyśleń i wrażeń po obejrzeniu filmu Romana Polańskiego Prawdziwa historia – bo czy można recenzować arcydzieło? Wszak zawodowi krytycy nazwali go „Mistrzowskim thrillerem psychologicznym”. Tak, nie waham się użyć tego określenia, to jest arcydzieło. Film jest pozornie skromny – tylko dwie główne postaci, brak wątków pobocznych, niespieszna i w zasadzie statyczna akcja, skromna acz wysmakowana scenografia. W filmie nie zobaczymy strzelanek, urywania rąk i nóg, tysiąca gołych aktorek, seksualnych zabaw, szaleńczych wyścigów, gwałtownych zwrotów akcji, potworów stworzonych komputerowo ani miliona efektów specjalnych – a mimo to akcja trzyma nas w napięciu przez cały czas. To właśnie świadczy o mistrzostwie reżysera – umiejętność utrzymania uwagi widza pomimo tego, że „właściwie nic specjalnego się nie dzieje”. Oto wzięta i uznana pisarka Danielle (w tej roli genialna moim zdaniem Emanuelle Seigner) , nastawiona przyjaźnie i empatycznie do ludzi zupełnie przez przypadek nawiązuje znajomość z jedną z całego tabunu czytelniczek jej powieści, kobietą o dziwnym imieniu Elle (Ona) – w tej roli Eva Green. Znajomość z kobietą-bluszczem, która, w początkowo niezauważalny dla głównej bohaterki sposób, zaczyna zaciskać wokół niej pętlę uzależnienia, w miarę upływu czasu coraz bardziej i bardziej. Długo, zbyt długo Danielle ufa swojej nowej znajomej, zbyt daleko wpuszcza ją do swojego życia osobistego, co nie może się skończyć dobrze.

Chociaż uważny widz dość szybko orientuje się „o co tu chodzi”, to jednak umiejętnie skonstruowana fabuła filmu trzyma go w napięciu do ostatniej sceny.

Prawdziwa historia to kolejny film Romana Polańskiego, mogący służyć jako „wzór z Sevres” dla adeptów sztuki filmowej. Szkoda, że Polański jest tylko jeden.

I powiem szczerze – mam głęboko w nosie jego perypetie z amerykańską akademią filmową, której działacze, po kilkudziesięciu latach zamiatania pod dywan problemu molestowania seksualnego, nagle się obudzili i dla przysłonięcia afery Billa Cosby’ego walnęli rykoszetem w Romana Polańskiego. Ja szczerze Mu życzę jeszcze wielu tak świetnych filmów.

Dodam jeszcze, że jak urzeczony śledziłem grę głównej bohaterki. Emmanuelle Seigner dała pokaz wspaniałego aktorstwa z najwyższej półki. Jeśli dodać do tego zdjęcia Pawła Edelmana – czego więcej potrzebuje miłośnik dobrego kina?

Gorąco polecam ten film wszystkim kinomanom.

Zdjęcie dołączone do powyższego wpisu jest fragmentem oficjalnego plakatu reklamującego film.

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Ewa Margańska pisze:

    Zaciekawiłeś, Januszu, podoba mi się Twoja opinia, jej forma przekazu. Dziękuję.

  2. Maryla pisze:

    Janusz! Też widziałam film i lepiej bym go nie skomentowała….po prostu mistrzostwo a w ogóle uwielbiam filmy Polańskiego i mam wielki szacun do Niego, bo nie miał łatwego życia a dał radę i zaszedł tak wysoko. Życzę Mu jak najwięcej zdrowia, by mógł nam dostarczać kolejnych emocji.

  3. Januszu, bardzo dobra, pełna, wyważona opinia o filmie – dziękuję! Czekam na ten film z bijącym sercem, a dzięki Twojej opinii jestem intuicyjnie spokojniejsza, że to może okazać się naprawdę dobre, wysmakowane kino.

    Co do wątku moralnego – jak najbardziej zgadzam się z Tobą! Rozstrzyganiem czynów niech zajmują się sądy, natomiast ja jako człowiek i ja jako pisarz poczuwam się wyłącznie do oceny dzieł artysty, zaś prywatne uczynki np. pana Polańskiego niech ocenia wymiar sprawiedliwości.

    Pozdrawiam serdecznie :).

    • PS Januszu, dodam jeszcze w nawiązaniu do samego Twego tekstu: bardzo ujmuje mnie swoista pokora, z którą budujesz treści pisane – jest to narracja, na którą silnie zwracam uwagę i ogromnie ją w Tobie szanuję :). Raz jeszcze pozdrawiam :).

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Nie możesz kopiować zawartości tej strony. Jeśli chcesz wykorzystać jakąś treść, skontaktuj się z właścicielem domeny.
%d bloggers like this: