Moje refleksje po „Drodze 88”

Refleksje po „Drodze 88”

Prześledziłem z zainteresowaniem i uwagą kilkanaście opinii Czytelniczek na temat mojej powieści Droga 88 i chciałbym się tu podzielić moimi przemyśleniami wynikającym z ich lektury.

Zacznę od tego, że wszystkim Paniom (bo chyba ani jedna recenzja nie była autorstwa mężczyzny) bardzo dziękuję za Wasze krytyczne opinie i biorę je sobie do serca. Stały się dla mnie przyczynkiem do poniższych rozważań, które postaram się sformułować tak, by jednak nie zdradzić treści powieści.

Prosta, przewidywalna akcja

Kilka recenzentek napisało, że akcja była prosta, przewidywalna, a przez to nudna. Przypomnijmy, że powieść to historia dwojga dojrzałych osób, Sabiny i Romana, której akcja rozgrywa się, mówiąc w uproszczeniu, tu i teraz. Oboje pracują, mają dzieci, żyją jak tysiące im podobnych ludzi. Nie trzeba by się wielce upierać, by zobaczyć w swoim najbliższym otoczeniu kogoś podobnego do moich bohaterów. Taka konstrukcja głównych postaci była moim świadomym zamiarem. Chciałem, by czytelnicy czuli się troszkę jak „podglądacze” cudzego, niezwyczajnie-zwyczajnego życia.

Oboje moi bohaterowie są, każde na swój sposób, doświadczeni przez los, przeszli i przechodzą trudne doświadczenia, na które reagują lepiej lub gorzej, ale każde „po swojemu”. Decyzje, przed którymi stają, wywracają im dotychczasowe życie, muszą je podejmować mądrze, ale i szybko, bo nie mają już po dwadzieścia lat. Nie mają też do pomocy magicznej różdżki, ani dobrej wróżki, która im przepowie przyszłość, sami muszą dokonywać wyborów.

Zbyt szybkie decyzje

Szybkie (zbyt szybkie, zdaniem niektórych) decyzje, to kolejny drobny zarzut. Cóż, mając 35-40 lat i nieudane związki za plecami, kiedy widzi się szansę na ułożenie życia na nowo, a wiele symptomów wskazuje na to, że może się udać, nie ma czasu na długotrwałe rozważania. Po prostu należy się głęboko zastanowić, spisać na kartce wszystkie za i przeciw, wybrać subiektywnie najlepsze rozwiązanie i skoczyć na głęboką wodę.

Relacje między bohaterami

Bardzo pozytywnie oceniony został przez czytelniczki sposób, w jaki moi bohaterowie odnoszą się do swoich dorastających dzieci. Tak, pokazanie tego w taki właśnie sposób, to był jeden z moich celów.

To, co chciałem najbardziej podkreślić w mojej powieści, zauważyły wszystkie chyba recenzentki: ogromna rola, jaką w życiu ludzi odgrywa jakość wzajemnych relacji: partnerów względem siebie, rodziców wobec dzieci i wzajemnie, a także najważniejszy chyba problem, wzajemne relacje w rodzinie patchworkowej. Niektórzy zżymają się na dźwięk tego słowa. Jak jednak lepiej nazwać rodzinę pozszywaną z dwóch „strzępków” rodzin, które rozpruły się jak dziurawy worek?

Specyficzne problemy nastolatków

Przyznam, że najbardziej zdziwił mnie brak reakcji na wyraźnie zarysowane specyficzne problemy dorastających nastolatków. Nie napiszę więcej, żeby nie zdradzać szczegółów.

 

Nie znam wieku recenzentów mojej powieści, ale domyślam się, że bliższa jest ona sercu osób bardziej doświadczonych życiowo (przez co rozumiem: mających na plecach garb czasem trudnych przeżyć, a nie wiek metrykalny).

Raz jeszcze wszystkim dziękuję za opublikowane opinie, refleksje i recenzje, a tych spośród czytelników mojego bloga, których zainteresował powyższy tekst, zapraszam do księgarń.

© 2020, Janusz Muzyczyszyn. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Może Ci się również spodoba

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

error: Zawartość tej strony jest chroniona prawem autorskim.
%d bloggers like this: