Kobiety Bergmana po próbie

Ostatnim przedstawieniem wystawionym w ramach tegorocznego przeglądu teatralnego Lato mostOFF były „Kobiety Bergmana po próbie”, w wykonaniu aktorów Teatru Nowej Sztuki z Gliwic.

Było to kolejne „smakowite i wytworne danie” dla widza, na dodatek podane na srebrnej zastawie.

Andrzej Rozmus w głównej roli męskiej (jako Vogler) dokonuje rozliczenia swoich relacji, a po trosze i całego swojego życia, z dwoma kobietami, z którymi jest-był związany: z Rakel – w tej roli wystąpiła Aleksandra Gajewska i jej córką Anną – w którą wcieliła się (nomen omen) Anna Maksym.

Nie wiem czy taki właśnie był faktyczny zamysł reżysera i jego wizja postaci występujących w sztuce ale w mojej subiektywnej ocenie obie panie ukradły cały spektakl. Andrzej Rozmus grał (zresztą bardzo dobrze!) postać wielkiego mistrza ale Aleksandra Gajewska i Anna Maksym były kobietami Bergmana.

Szczególny popis dała nam Rakel – dojrzała, zmysłowa kobieta, świadoma swoich możliwości ale równocześnie też upływu czasu i dotykających ją ograniczeń, próbująca bezskutecznie zawalczyć o role, których już nie dostanie.

Anna Maksym, grająca rolę Anny, pokazała nam inną postać. Oto młoda aktorka, uwikłana w dziwne związki z dwoma (?) mężczyznami, próbująca przy pomocy drobnych kłamstw „ugrać” dla siebie uwagę? Zainteresowanie? A może i szacunek mistrza? Równocześnie jednak widać było, że jest ona pełna sprzeczności i buntu wobec siebie, wobec mistrza czy wreszcie wobec swojej matki. Anna podobnie jak Rakel potrafiła przekonująco pokazać nam na scenie swoje emocje, rozterki i sprzeczności.

Vogler był dla obu pań lustrem, przed którym mogły się odkryć. Choć i on chyba mógł – patrząc na nie i słuchając ich zwierzeń – zobaczyć i odczuć swoją starość i upływ czasu.

Sztukę „Kobiety Bergmana po próbie”, pokazaną na zakończenie przeglądu Lato mostOFF po prostu trzeba było zobaczyć. Mnie zostaną w głowie słowa wypowiedziane przez Andrzeja Rozmusa, które mogą i chyba powinny stanowić motto Teatru Żelaznego (cytat z pamięci):

„Dobry teatr to trzy składniki: słowo, aktor i widz”.

Szkoda, że Lato mostOFF mamy już za sobą!

© 2016, Janusz Muzyczyszyn. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Może Ci się również spodoba

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

error: Zawartość tej strony jest chroniona prawem autorskim
%d bloggers like this: