Państwo i władza a obywatel – kto jest dla kogo?

Regiony historyczne i geograficzne a podział administracyjny

Wielu ludzi – w tym i ja – interesujących się kondycją kraju, w którym mieszkają, w którymś momencie zada sobie pytanie, czemu ma służyć taki a nie inny podział administracyjny państwa. Jest wszak oczywiste, że nowoczesne państwo to nie więzienie, które musi być podzielone na oddziały i cele w taki sposób, aby władza miała pełną kontrolę nad tym, co się w środku dzieje.
Państwo ma być dla obywateli a nie odwrotnie, zatem przy projektowaniu podziału obszaru kraju na jednostki administracyjne – te duże i te małe – powinny być brane pod uwagę związki kulturowe i historyczne mieszkańców (ze sobą i z najbliższymi sąsiadami) oraz warunki geograficzne. Potem z kolei należy zapytać wszystkich obywateli, np. w referendum lub w szerokich konsultacjach, co oni o tym sądzą. Rola polityków powinna tu być ograniczona wyłącznie do słuchania, a nie do decydowania wbrew woli mieszkańców.

Związki kulturowe i historyczne pomiędzy regionami

W obecnych granicach Polski znajdują się takie regiony, które przez 123 lata były pod panowaniem trzech różnych zaborców, ale też i takie jak Dolny i Górny Śląsk, które przez ponad 600 lat były poza granicami państwa polskiego. Te wydarzenia spowodowały wytworzenie się zupełnie różnych zwyczajów i kodów kulturowych w poszczególnych regionach. Historycy i socjologowie wiedzą o czym mowa. Państwo polskie, zarówno to z 1918, jak i 1945 roku, otrzymało zatem w spadku całą tę mieszaninę kultur i tradycji. Wielusetletnia koegzystencja ludzi różnych wyznań i różnych narodowości na poszczególnych obszarach kraju w jego obecnych granicach skutkuje wniesieniem do wspólnego „kotła” kulturowego różnych doświadczeń (dobrych i złych), historii, emocji, ale też i fobii. Podział administracyjny państwa powinien zatem ułatwiać współistnienie i współpracę mieszkańców sąsiadujących ze sobą obszarów (dzielnic/regionów – nazwa nie jest tu istotna), a nie je utrudniać poprzez podsycanie starych historycznie animozji czy narzucanie unitaryzmu. Polityka rządu powinna z jednej strony ułatwiać pielęgnowanie regionalnej kultury, języka i obyczajów w każdym regionie i pomagać tym obywatelom, którzy czują potrzebę integracji z miejscem, w którym żyją, a z drugiej – tworzyć ramy do współpracy i niezbędnej integracji pomiędzy regionami i z państwem jako całością.

Duże czy małe regiony?

Doświadczenia wielu krajów, nie tylko europejskich, pokazują, że silne regiony w konsekwencji tworzą silne państwo, zaś osłabiane przez centralę, w rezultacie czynią słabym cały organizm państwowy. Można postawić złośliwe pytanie: czy Polska ma iść w kierunku totalnego unitaryzmu, jak w Korei Północnej, czy może w stronę silnego gospodarczo państwa, składającego się z silnych regionów o dużej samodzielności, jak np. RFN? Jestem zdania, że nie ma żadnych przeszkód, aby Polska podzielona była na kilka dużych silnych regionów (dzielnic/województw) z dużymi uprawnieniami (ale i budżetem) do zarządzania swoim obszarem. Rola władz centralnych powinna być ograniczona do spraw ogólnych i tworzenia sprawiedliwych mechanizmów wspierania słabszych regionów przez te silniejsze. Są dobre wzorce w tej dziedzinie.

Czy powiaty są potrzebne?

Moim zdaniem nie. Jest to kontynuacja „więziennego” sposobu myślenia o państwie i jego obywatelach. Najbliżej mieszkańca jest gmina i tam powinien on mieć możliwość załatwienia wszystkich swoich spraw urzędowych. Dzięki temu wzrosłaby znacznie rola i ranga gmin. Zwiększyłoby się też zainteresowanie mieszkańców jakością zarządzania gminą, w której mieszkają. Zagadnienia wychodzące poza kompetencje i możliwości władz gminy powinny leżeć w gestii samorządu regionu. Istnienie powiatu nie wnosi do jakości zarządzania państwem czy regionem żadnej wartości dodanej – oczywiście poza wieloma ciepłymi posadami dla członków aktualnie rządzących partii politycznych. Im prostsza jest struktura organizacyjna, tym lepiej dla wszystkich zainteresowanych. Im więcej szczebli decyzyjnych w danym organizmie, tym bardziej rozmyta odpowiedzialność za decyzje, tym mniejszy (i gorszy) kontakt na linii władza obywatel i tym większe oderwanie przedstawicieli władzy od społeczeństwa, któremu mają służyć.

Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany na łamach Jaskółki śląskiej i na stronie www.jaskolkaslaska.eu w dniu 14.04.2016 r.

© 2016, Janusz Muzyczyszyn. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Może Ci się również spodoba

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

error: Zawartość tej strony jest chroniona prawem autorskim
%d bloggers like this: