Być, czy nie być? O trudnych decyzjach.

Każdy z nas wielokrotnie w swoim życiu stawał, staje i będzie stawał przed dylematami typu: być czy nie być, uciec czy zostać, dać czy nie dać, zrobić krok do przodu czy się wycofać, itd., itp.

Z reguły przy rozważaniu takich pytań albo zastanawiamy się za długo nad decyzją (co czasem powoduje, że sprawa staje się nieaktualna albo ucieka nam wspaniała okazja), albo co gorsza oczekujemy porady od innych lub staramy się „odgadnąć” ich oczekiwania.

Nieliczni z nas potrafią zdobyć się na trzeźwy osąd sytuacji i szybko, nawet w sytuacji nie do końca rozpoznanej, podejmują własną decyzję i skutecznie ją wprowadzają w życie. Wiąże się to jednak z ryzykiem wystąpienia nieprzewidzianych i co gorsza niechcianych konsekwencji.

Jaki zatem model działania (decydowania) wybrać? Jest to kluczowe pytanie. Każdy z nas jest bowiem innym człowiekiem ze swoim charakterem, doświadczeniami i przyzwyczajeniami, które, chcemy czy nie chcemy, rzutują na nasze działania.

I tak osoba z niskim poczuciem własnej wartości będzie na ogół szukała rady i wsparcia u innych. Gorzej, jeśli nie ma w swoim otoczeniu nikogo, kto mógłby jemu/jej dać obiektywny osąd i pomóc. Wówczas często bazuje wyłącznie na swoich złych doświadczeniach i życiowych porażkach antycypując tym samym kolejną przegraną.

Nieco lepiej mają ci, którzy są przesadnie ostrożni. Potrafią rozdzielać włos na czworo w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania. Już, już mają je przed oczami, gdy dostrzegają jakiś nowy drobny aspekt sprawy i cały proces zaczyna się od nowa. Skutek jest często taki, że ostrożnemu ucieka sprzed nosa dobra okazja/interes/relacja.

Na przeciwnym biegunie są nieodpowiedzialni hurra-optymiści. Ci z kolei podejmują decyzje bez zastanowienia, nie biorąc pod uwagę możliwości popełnienia błędu i nie myśląc o skutkach swoich decyzji. Raz im się udaje, innym razem nie. Często jednak ich dobre wybory okupione bywają krzywdą innych osób.

I wreszcie ostatnia grupa to ludzie twardo stojący na ziemi, świadomi swoich dobrych i słabych stron, nie bojący się trudnych problemów i decyzji. Oni są w stanie podejmować relatywnie szybkie decyzje w sytuacjach nie do końca rozpoznanych. Ten proces myślowy możemy porównać do rozwiązywania układu równań liniowych, w którym ilość zmiennych  niewiadomych znacznie przekracza ilość równań. Taki układ nie ma jednego jedynego najlepszego rozwiązania, można co najwyżej poszukiwać rozwiązania optymalnego, relatywnie najlepszego, z obszaru tzw. rozwiązań dopuszczalnych. Mówiąc ludzkim językiem – w trudnych sytuacjach ludzie ci wybierają w miarę szybko takie rozwiązanie, które nie powinno spowodować negatywnych skutków i jest dla nich akceptowalne. Gdyby jednak takowe skutki wystąpiły to z marszu biorą za to pełną odpowiedzialność. Dzięki temu wygrywają częściej niż inni a jeśli przegrywają to niezbyt boleśnie.

Jeśli zatem drogi czytelniku stoisz w tej chwili przed jakąś kluczową decyzją w twoim życiu, to najpierw zastanów się, do której z powyższych grup sam siebie zaliczasz. Jeśli nie czujesz się gotów do podjęcia trudnej dla ciebie decyzji, to lepiej daj sobie samemu czas, na przepracowanie problemu we własnej głowie. Nie wymyślaj hipotetycznych problemów ani nie udawaj, że ich w ogóle nie ma. Nie szukaj porad u innych ludzi, bowiem nigdy nie masz pewności czy twoi potencjalni doradcy należą do tej ostatniej grupy. Jeśli jednak masz takich w swoim gronie – to masz wielkie szczęście. Licz się jednak z tym, że najlepsza rada jaką od nich usłyszysz, to „Daj sobie samemu czas, na przepracowanie problemu we własnej głowie, a gdy poczujesz całym sobą, że to jest TO – realizuj decyzję bez wahania”. Per saldo takie podejście jest najlepsze.

 

Czego Wam wszystkim ale przede wszystkim sobie samemu szczerze życzę!

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. toja pisze:

    toja : Jakby nie patrzeć, życie to nie jest układ równań, które można rozwiązać przy pomocy nawet najbardziej wyrafinowanych metod. Zawsze zaskoczy. Najtrudniejsze jest oddzielenie „mocnego chcenia” od codziennej rzeczywistości i przewidywalnych mniej czy bardziej skutków ponoszonych przez innych uczestników problemu. Bo to głównie za te koszty jest się odpowiedzialnym przy wyborze chcianego rozwiązania.

Miło mi będzie poznać Twoją opinię

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Nie możesz kopiować zawartości tej strony. Jeśli chcesz wykorzystać jakąś treść, skontaktuj się z właścicielem domeny.
%d bloggers like this: